Odpalanie na kable
Dodał: kuba738 2012-02-02 12:00
Z wielu różnych sposobów awaryjnego rozruchu „pożyczka prądu” jest najmniej ryzykowna, ale i tak wymaga ostrożności! Radzimy na co uważać przy awaryjnym uruchamianiu samochodu
Zimą w niskich temperaturach spada sprawność akumulatorów, a
alternatory często nie są w stanie sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu
auta na energię elektryczną. W czasie mrozów jeździ się z reguły
spokojniej niż latem, a przecież im niższe są obroty silnika, tym mniej
prądu. Każdy dodatkowy włączony odbiornik pogarsza tylko sytuację, ale jak zimą nie korzystać z ogrzewania tylnej szyby czy dmuchawy nawiewu?
Trudno się więc dziwić, że czasem może zabraknąć prądu na poranny
rozruch. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Na pewno zapomnieć o
metodzie „na pych” – nowe auta znoszą ją bardzo źle. Dużo bezpieczniej
jest „pożyczyć prądu” z drugiego samochodu
Trzeba jednak zrobić to ostrożnie, bo można sporo zepsuć! Należy
zachować właściwą kolejność podłączania przewodów i uważać, żeby nie
doszło do zwarcia. Poważnymi usterkami grozi też pomylenie „plusa” z
„minusem” lub dopuszczenie do tego, by w czasie rozruchu samochody
stykały się z sobą. Przed próbą rozruchu należy się też upewnić, że
kable nie wkręcą się np. w wentylator. Zasady podłączania prezentujemy
obok.
Rozruch „na kablach” – warto zapamiętać
W wielu instrukcjach awaryjnego uruchamiania aut znajduje się zalecenie, żeby w momencie podłączania przewodów silnik
w samochodzie „dawcy” był wyłączony. Jest to rzeczywiście
bezpieczniejsze dla jego instalacji elektrycznej, ale w niektórych
sytuacjach grozi tym, że oba pojazdy zostaną unieruchomione. Jeżeli w
aucie „biorcy” brakuje prądu np. z powodu zwarcia płyt akumulatora, to
podłączona do niego całkiem sprawna bateria może rozładować się, zanim
kierowca zdąży uruchomić silnik. Częstym błędem jest też łączenie
przewodów bezpośrednio do akumulatora „biorcy”. W czasie szybkiego
ładowania bateria ta intensywnie „gazuje”. Ulatniający się z niej wodór w
połączeniu z powietrzem tworzy mieszaninę wybuchową. Wystarczy iskra,
żeby wywołać eksplozję – a o to przy łączeniu przewodów naprawdę
nietrudno. Takie przypadki nie zdarzają się często, jednak ryzyko jest
znaczne!

Jak wybrać dobre przewody?
Przewody rozruchowe to coś, czego nie powinno zabraknąć w żadnym
bagażniku. Do rozruchu małolitrażowego benzyniaka można użyć nawet
tanich kabli z hipermarketu. Do uruchomienia diesla potrzebne będą
jednak solidniejsze przewody. Parametry podawane na ich opakowaniach nie
mają znaczenia – najlepiej wybrać takie, które zrobiono z możliwie
grubego kabla miedzianego (liczy się grubość rdzenia, nie izolacji!), z
solidnymi „krokodylkami”. Im dłuższe kable, tym ważniejsza jest ich
grubość!

Jeżeli wiesz, że w twoim aucie rozładował się akumulator, nie
zwlekaj z awaryjnym uruchomieniem silnika lub z doładowaniem baterii.
Akumulator rozładowany „do zera” zwykle nadaje się tylko do wyrzucenia.
Jeśli nawet uda się go doraźnie „zreanimować”, to
i tak ucierpi na tym jego trwałość oraz parametry robocze. Im niższa
temperatura, tym większe ryzyko, bo w rozładowanej baterii elektrolit
może zamarznąć!