Koniec koła zapasowego? Dodał: kuba738 2011-05-27 13:43
Sytuacja wygląda następująco. Do tej pory, kiedy najechaliśmy, na
przykład, na gwóźdź lub szkło scenariusze były dwa. Albo powietrze nagle
uchodziło z opony i mogliśmy zapomnieć o dalszej jeździe, albo gwóźdź
trzymał przez jakiś czas ciśnienie w oponie, ale wcześniej czy później i
tak potrzebna była wizyta u wulkanizatora. Alternatywą są jeszcze opony
typu Run-Flat, ale to też nie rozwiązuje problemu do końca. Michelin
postanowił znaleźć inne rozwiązanie problemu przebitej gumy. Firma
zdecydowała, że pozbędzie się ich niemal całkowicie. Według danych
statystycznych, na europejskich drogach opony ulegają przebiciu średnio
co 75 tys. kilometrów. W południowo-wschodniej Azji już co 3 tys. km.
Wszystko wygląda dość interesująco. Mierzone ciśnienie praktycznie się
nie zmienia, gdy opona najeżdża na kolejne gwoździe ustawione na jej
drodze. Nawet nie jeden, ale kilka. Nowa opona posiada niecodzienną
właściwość - potrafi sama się naprawić. Co ważne, proces jest bezpieczny
dla późniejszej jazdy. Cała magia polega na odpowiedniej mieszance gum.
W momencie przebicia, na przykład najechania na duży gwóźdź czy szkło,
natychmiast ubytki i dziury wypełniają się same. Jak to się dzieje? Tej
tajemnicy technologicznej jeszcze nie zdradzono, ale widzimy, że to
faktycznie działa. Może to być spora rewolucja. Ten proces jest na tyle
szybki i sprawny, że w zasadzie nie czuć momentu naprawiania się opony.
Auto w dalszym ciągu zachowuje się stabilnie i nie czuć żadnych
wibracji.

No dobrze, ale czy to oznacza, że możemy powoli zapominać o dodatkowym
miejscu na koło zapasowe, narzędzia oraz rękawiczki do awaryjnej zmiany
koła? Jak zapewniają specjaliści Michelin - jak najbardziej tak i to w
niedalekiej przyszłości. Technologia jest jeszcze w fazie badań.
Mieliśmy okazję sprawdzić jak to wszystko działa, jak na razie na wersji
prototypowej. Jednak firma potwierdza, że najprawdopodobniej wspomniana
opona stanie się już niebawem codziennością.Oczywiście, na początku będzie ona zapewne droższa od tradycyjnych opon ,
ale pewność i oszczędność jaką daje może być warta dodatkowej ceny.
Rozwiązanie to pozwoli też na redukcję masy auta nawet o 30 kg. Trwalsza
konstrukcja ma zapewnić też mniejsze zużycie opon, dłuższą eksploatację, a co za tym idzie zmniejszyć ich produkcję ilościową.
Właściwości jezdne nie mają odbiegać od podobnych opon tradycyjnych.
Oczywiście, nie oznacza to jeszcze całkowitego wyeliminowania problemów z
oponami, są przecież granice wielkości dziur i powagi uszkodzenia,
którym ta opona się podda. Ale pierwszy krok został wykonany. Szykuje
się spora rewolucja. Kiedy i za ile? Tego jeszcze nie ujawniono.
Michelin podczas Challenge Bibendum 2011 przedstawił jeszcze inne
nowości, te większe jak i te mniejsze. Było, znane już, koło Michelin
Active Wheel. Rozwiązanie eliminujące potrzebę posiadania tradycyjnego
silnika pod maską, tradycyjnego zawieszenia, układu napędowego oraz
skrzyni biegów. Wszystko znajduje się w samym kole. Felga wypełniona
jest silnikiem elektrycznym, układem hamulcowym oraz niecodziennym
zawieszeniem. Projekt jest w dalszym ciągu poddawany testom, ale
pierwsze prototypy już udanie jeżdżą po drogach całego świata. Czy
rozwiązanie trafi do produkcji? Zobaczymy.
Kolejną ciekawostką jest, a w zasadzie są nowe rozmiary opon. Zarówno
małe R10, jak również wysokie oraz wąskie (Tall&Narrow). Michelin
zaproponował dwie wielkości. Przede wszystkim jest to związane z
projektowaniem mniejszych, miejskich samochodów, w tym elektrycznych
oraz hybrydowych.
Pierwszą propozycją jest mała, 10-calowa opona przeznaczona do aut
małych, drugą 19-calowa, która jednak nie jest do końca zwyczajna. W
pierwszym przypadku mamy do czynienia z oponą w rozmiarze 175/70/R10,
która według obliczeń producenta zapewnia te same właściwości podczas
jazdy czy hamowania jak popularna 14-calowa opona w rozmiarze
175/70/R14. Do tego, opona jest bardziej ekonomiczna, pozwalając
ograniczyć zużycie paliwa i przenosi do 15 proc. więcej masy.

Druga opona
jest bardzo wąska i wysoka (155/70/R19), jednak dzięki zastosowaniu
wyjątkowej mieszanki gum, zapewniać ma podobne właściwości jak
tradycyjna. Zaprojektowano ją z myślą głównie o autach elektrycznych
(oraz hybrydowych). To jednak oczywiście nie jedyny powód jej powstania.
Priorytetowe były w tym przypadku względy ekologiczne i ekonomiczne -
mniejsze zużycie paliwa oraz, co się z tym wiąże, zmniejszenie emisji
CO2, na którym tak bardzo zależy producentom.

Obliczenia pokazują też, że zapewnia ona do 5 proc. większy zasięg
baterii samochodu elektrycznego. Ma dużą średnicę, aby zminimalizować
toczenie i jest stosunkowo wąska, aby polepszyć aerodynamikę, co pomaga
zredukować pobór energii (również mniejsza styczność z powierzchnią
asfaltu).
Od 1992 roku Michelin przygotował pięć generacji opon zmniejszających
zużycie paliwa dla aut osobowych oraz trzy przeznaczone dla aut
ciężarowych. Według wyliczeń, wszystkie łącznie zmniejszyły globalnie
zużycie paliwa o 14 miliardów litrów oraz emisję CO2 o 35 milionów ton.
Jak widać, także w świecie opon samochodowych trwa ekologiczny trend.
Które z koncepcyjnych rozwiązań trafią do produkcji seryjnej? Zobaczymy
wkrótce
| Dodaj do: |
 | Wykop |
 | Facebook |
 | Blip |
 | Flaker |
| Śledzik |
|
Odsłon: 160 |
|
|
|
|
|